Warning: "continue" targeting switch is equivalent to "break". Did you mean to use "continue 2"? in /home/blazej/domains/blazejczak.eu/public_html/kopruch/wp-content/plugins/seo-ultimate/modules/class.su-module.php on line 1195
Przy bankomacie | Kopruch

Przy bankomacie

Cash Machine

By zro­bić zaku­py potrzeb­ne zło­tów­ki,
więc chcę z ban­ko­ma­tu wybrać część gotów­ki.
A przed ban­ko­ma­tem kolej­ka jest duża,
każ­de­go cze­ka­nie nie­zmier­nie już wku­rza.
Stanęłam więc sobie cier­pli­wie cze­ka­jąc,
tak jak więk­szość sta­czy pie­nię­dzy nie mając.
Czekają tu panie, pano­wie, mło­dzień­cy,
jed­ni drep­cą w miej­scu, inni klną jak szew­cy.
Każdy nie­cier­pli­wie patrzy na klien­ta,
co na samym przo­dzie mio­ta się i stę­ka.
Czy wło­żył już kar­tę? Czy numer już wybił?
Zaczyna od nowa! Pewnie się pomy­lił!
Kolejka jęk­nę­ła, drżą ręce peten­ta,
niech szyb­ko zaczy­na, niech się opa­mię­ta!
Klient kar­tę wło­żył lecz wycią­gnął port­fel,
kolej­ką zatrzę­sło — czyż­by jakiś for­tel?
Drżącymi ręka­mi wycią­ga papie­rek
na któ­rych malut­kich jest kil­ka cyfe­rek.
Sięga do kie­sze­ni, dru­gą prze­szu­ku­je,
kolej­ce ze zło­ści krew w żyłach buzu­je.
W koń­cu z mary­nar­ki etui wycią­ga,
oku­la­ry ubrał, cyfrom się przy­glą­da.
A oczy kolej­ki jarzą się wście­kło­ścią,
ktoś zaklął pół­gło­sem, ktoś par­sk­nął ze zło­ścią.
A przy ban­ko­ma­cie facet pra­wie w drgaw­kach,
pot kro­pla­mi ście­ka, łyd­ki drżą w nogaw­kach.
Wyciąga chu­s­tecz­kę, soczew­ki prze­cie­ra,
a resz­cie peten­tów mord z oczu wyzie­ra.
W koń­cu powo­lut­ku cyfra po cyfer­ce
wystu­kał swój numer – gło­śno bije ser­ce.
Czy ban­ko­mat przy­jął? Czy for­sę wypła­ci?
Kolejka zamar­ła, sły­chać szept dwóch bra­ci:
„… chodź lepiej na piwo, bo mnie szlag tu tra­fi,
facet ban­ko­ma­tu użyć nie potra­fi…”
Wtem pomruk maszy­ny usły­sza­no cichy,
jak­by się pie­ści­ły dwie cyno­we michy.
I sze­lest papier­ków… pie­nią­dze, pie­nią­dze!
Zaspokoił facet mate­rial­ne żądze!
Wsunął do kie­sze­ni świe­żut­kie bank­no­ty,
nawet na uśmie­szek nabrał już ocho­ty.
Zdjął swe oku­la­ry, chu­s­tecz­kę też scho­wał
i sprę­ży­stym kro­kiem w dal odma­sze­ro­wał.
Kolejka leciut­ko do przo­du ruszy­ła,
a dziew­czy­na w mini bar­dzo się zmar­twi­ła.
Bo wie, że w nią teraz wpa­trzo­ne są oczy,
uśmiech na jej twa­rzy zja­wia się uro­czy.
Drżącymi rącz­ka­mi szu­ka w swej toreb­ce,
jak nie znaj­dzie kar­ty kolej­ka ją zdep­cze.
Już sły­chać pomru­ki, tłum ludzi napie­ra,
dziew­czę szczu­płą dło­nią pot z czo­ła wycie­ra.
Ja już w wyobraź­ni jako pierw­sza byłam
i w zde­ner­wo­wa­niu pra­wie się spo­ci­łam.
Swędziało mnie cia­ło, draż­nił mnie swe­te­rek,
kar­ta mi wypa­dła, nie zna­łam cyfe­rek!
Prawie zapo­mnia­łam po co tutaj przy­szłam
i nie wytrzy­ma­łam… i z kolej­ki wyszłam!

Permalink do tego artykułu: http://kopruch.blazejczak.eu/2011/10/przy-bankomacie/